To zdecydowanie decyzja, która najbardziej wpływa na to, jak się z laptopem żyje, i która najmniej ma wspólnego z liczbami ze specyfikacji.
Windows
To system 90 % laptopów, a jego wielką zaletą jest to, że wszystko działa: dowolny program, dowolna gra, dowolna drukarka i dowolna dziwna aplikacja z pracy. Laptopy z Windowsem są na każdym szczeblu cenowym, od najtańszego z półki po takie, które kosztują jak używany samochód — z klawiaturą z polskimi znakami, serwisem w każdym mieście i zaciekłą konkurencją między markami, która właśnie ciągnie ceny w dół. Nowe maszyny mają wszystkie Windowsa 11: Windows 10 od października 2025 nie dostaje już aktualizacji bezpieczeństwa.
macOS i MacBooki
Na papierze MacBook prawie nigdy nie wygrywa stosunkiem jakości do ceny: za tyle, ile kosztuje jeden, kupisz laptopa z Windowsem z większą ilością RAM-u, większym dyskiem i dedykowaną kartą graficzną, której Mac nie ma. A mimo to wiele osób, które o tym wiedzą, dalej kupuje Maki. Powody są prawdziwe, tylko nie widać ich w tabeli parametrów:
- Układy Apple M pobierają bardzo mało energii. Przekłada się to na cały dzień na baterii, niemal całkowitą ciszę, bo wentylator prawie nigdy nie rusza, i tę samą wydajność w gniazdku i na baterii — mocny Windows po odłączeniu sam się przydusza, żeby oszczędzać.
- Rzeczy, których się dotyka. Gładzik MacBooków wciąż nie ma rywala i sprawia, że nie tęsknisz za myszką; ekran jest dobry nawet w najtańszym modelu; obudowa nie trzeszczy; a po podniesieniu klapy urządzenie jest gotowe od razu, bez dziesięciu sekund niemrawego budzenia, jakie serwuje tyle Windowsów.
- macOS jest prostszy i pozostaje czysty. Nie ma warstwy preinstalowanych programów, którą każda marka wpycha do swoich Windowsów, i w trzecim roku działa tak samo szybko.
- Ekosystem. Jeśli masz iPhone'a, integracja — kopiujesz na telefonie, wklejasz na Macu, odpisujesz na wiadomości z laptopa, wszystko zsynchronizowane — wciąga bardziej, niż to brzmi.
- Wytrzymują i dobrze się je odsprzedaje. Czteroletni MacBook wciąż jest sporo wart na rynku wtórnym, a tę część ceny odzyskujesz.
Wady, równie prawdziwe: dobranie RAM-u albo dysku przy zakupie kosztuje fortunę, a potem nie da się już niczego ruszyć; do grania się nie nadają, bo prawie żadna gra na PC nie wychodzi na Maca; są też programy zawodowe istniejące wyłącznie na Windowsie. Do tego próg wejścia jest wysoki: MacBook z niskiej półki nie istnieje, najtańszy kosztuje już tyle, co Windows ze średniej.
W skrócie: jeśli chcesz najwięcej sprzętu za swoje pieniądze, jeśli grasz albo potrzebujesz konkretnego programu — Windows. Jeśli cenisz ciszę, niską wagę i nieskończoną baterię i nie przeszkadza ci dopłata — Mac. I uwaga: Windows skopiował ten manewr — laptopy ze Snapdragonem X wypadają pod względem baterii i ciszy mniej więcej tak samo, tylko z Windowsem przed nosem.
ChromeOS
System Chromebooków. Tani, szybki, praktycznie nie do zaśmiecenia i idealny do nauki albo jako drugi laptop na kanapę, o ile wszystko, co robisz, mieści się w przeglądarce. Jeśli musisz instalować programy desktopowe, to nie dla ciebie.