Jaki laptop wybrać w 2026 roku?

Poradnik dla tych, którzy nie wiedzą, od czego zacząć: na co patrzeć, co pominąć i ile co kosztuje.
Gdy już wiesz, czego od niego wymagać, szukaj po cenie i parametrach w naszej porównywarce.

Na co patrzeć, w jedną minutę

O laptopie decyduje pięć rzeczy: procesor, pamięć RAM, dysk, ekran i karta graficzna. Cała reszta to niuanse. A z tych pięciu w codziennym użyciu najbardziej czuć nie procesor, tylko zapas pamięci RAM i przyzwoity ekran.

Ta tabela to skrót. Znajdź wiersz podobny do tego, co zamierzasz robić, i wymagaj przynajmniej tyle:

Do czego go potrzebujesz Procesor RAM Dysk Grafika Cena orientacyjna
Internet, biuro, nauka Core Ultra 5, Ryzen 5, Snapdragon X 16 GB 512 GB SSD Zintegrowana 600 – 800 €
Poważna praca przez cały dzień Core Ultra 7, Ryzen 7, Apple M 16 – 32 GB 1 TB SSD Zintegrowana 950 – 1400 €
Granie Core Ultra 7 H/HX, Ryzen 7 HS 16 – 32 GB 1 TB SSD RTX 5060 lub lepsza 1450 – 2000 €
Wideo, projektowanie i 3D Core Ultra 9, Ryzen 9, Apple M Pro/Max 32 GB lub więcej 1 TB SSD lub więcej RTX 5070 lub RTX Pro Od 2550 €

Ceny orientacyjne nowych modeli — rynek: Hiszpania. Zmieniają się co tydzień, a w promocjach spadają wyraźnie niżej.

Jeśli masz zapamiętać jedno zdanie: 16 GB RAM, dysk SSD 512 GB i ekran 1920 x 1200 to minimum zakupu, który się nie zestarzeje. Poniżej tego laptop zrobi się ciasny szybciej, niż myślisz — nawet jeśli był tani.

Jakie są rodzaje laptopów?

Nazwy handlowe — ultrabook, notebook, ultraprzenośny — dziś prawie nic nie znaczą: różni producenci używają ich do różnych rzeczy. To, co naprawdę odróżnia laptopy, to do czego zostały zaprojektowane. W Kelaptop dzielimy je na trzy grupy, a każdy laptop oceniamy wyłącznie względem tych z jego własnej grupy.

Ogólne zastosowanie

Zdecydowana większość laptopów i niemal na pewno ten, którego potrzebujesz. Grafika zintegrowana, rozsądna waga i bateria na cały dzień. Wystarczą do pracy, nauki, przeglądania internetu, seriali i obróbki zdjęć.

Zobacz laptopy do ogólnego zastosowania

Gamingowe

Mają dedykowaną kartę graficzną z mocą wystarczającą do dzisiejszych gier. W zamian ważą więcej, słychać je pod obciążeniem, a bateria podczas grania starcza na krótko. To także tania droga do dużej mocy graficznej, jeśli potrzebujesz jej do czegoś innego.

Zobacz laptopy gamingowe

Wideo, projektowanie i 3D

Dawne „mobilne stacje robocze”, plus MacBooki Pro. Profesjonalne karty graficzne z certyfikatami do CAD i renderowania, dużo RAM-u i dobrze skalibrowane ekrany. Drogie i nieopłacalne, jeśli nie zarabiasz tym na życie.

Zobacz laptopy do wideo i 3D

Modele 2 w 1 — te, w których ekran się obraca albo odłącza, żeby używać ich jak tabletu — nie są osobnym typem: to laptopy do ogólnego zastosowania z zawiasem i ekranem dotykowym. Kosztują nieco więcej i ważą nieco więcej. Opłacają się, jeśli piszesz odręcznie albo rysujesz; w przeciwnym razie nie.

Procesor

Nowy procesor ze średniej półki w zupełności wystarczy, chyba że montujesz wideo, kompilujesz kod albo grasz. Nazwy zmieniły się niedawno i to sporo namieszało, więc po kolei według producentów:

  • Intel: nowe nazywają się Core Ultra 5, 7 i 9, a podstawowe Core 3, 5 i 7. Znane wszystkim Core i5 / i7 / i9 wciąż są w sklepach, ale to poprzednia generacja.
  • AMD: Ryzen 5, 7 i 9, a najnowsze z dopiskiem Ryzen AI. Zwykle dają trochę więcej za te same pieniądze.
  • Qualcomm Snapdragon X: Windows na układzie rodem z telefonu. Rewelacyjny czas pracy na baterii i brak szumu wentylatora, ale część starszych programów, część gier i część nietypowych urządzeń nie zadziała. Jeśli zależysz od konkretnego oprogramowania, sprawdź to wcześniej.
  • Apple M: wyłącznie w MacBookach. O tym niżej.

Cyfra — 5, 7, 9 — mówi o półce w obrębie danej generacji i tu właśnie kryje się pułapka: tegoroczny Core Ultra 5 jest szybszy niż i7 sprzed czterech lat, choć siódemka brzmi poważniej. Zwróć też uwagę na literę na końcu: U oznacza niskie zużycie energii (lekkie i chłodne), a H i HX wydajność (grzeją się, ważą i piją baterię).

Wymagaj co najmniej Core Ultra 5, Core 5 albo Ryzen 5 z ostatnich dwóch lat. Jeśli wahasz się między dwoma konkretnymi modelami, sprawdź je w rankingu procesorów: są tam ułożone według zmierzonej wydajności, a nie według nazwy.

Karta graficzna

Jeśli nie grasz ani nie montujesz wideo czy 3D, ten rozdział cię nie dotyczy. Grafika zintegrowana w procesorze bez trudu obsłuży Windowsa, przeglądarkę z dwudziestoma kartami, wideo 4K i Photoshopa na poziomie domowym. Płacenie za dedykowaną kartę, z której nie skorzystasz, to wyrzucanie pieniędzy, a w gratisie dostajesz wagę, hałas i krótki czas pracy na baterii.

Jeśli jednak grasz, punktem odniesienia są NVIDIA GeForce RTX serii 50: 5050 do grania na średnich ustawieniach, 5060 jako najlepszy stosunek ceny do możliwości, a od 5070 w górę do wysokich ustawień albo ekranów o wyższej rozdzielczości. AMD ma Radeony RX, znacznie rzadsze w laptopach.

Dwie uwagi, na których wielu się przejechało:

  • Ta sama karta nie działa tak samo w dwóch laptopach. Każdy producent daje jej więcej lub mniej watów, zależnie od tego, ile wytrzyma chłodzenie, więc dwie maszyny z napisem „RTX 5070” mogą różnić się o 20 %. W specyfikacji zwykle figuruje to jako TGP albo moc karty.
  • Sprawdź pamięć karty. 8 GB to dziś rozsądne minimum; przy mniejszej niektóre obecne gry po cichu obniżają jakość tekstur.

RTX Pro (dawne Quadro) to inna historia: kosztują tyle, ile kosztują, bo mają certyfikaty do AutoCAD-a, SolidWorksa i podobnych. Do grania nie wnoszą nic.

Do grania: RTX 5060 lub lepsza. Porównaj konkretne modele w rankingu kart graficznych, gdzie karty gamingowe, profesjonalne i zintegrowane są w osobnych tabelach, bo nie da się ich ze sobą porównywać.

Pamięć RAM

16 GB. To jest ta liczba. To ją najbardziej czuć na co dzień i to ona oddziela laptop, który chodzi płynnie, od takiego, który przycina się przy każdej zmianie okna. RAM to miejsce, w którym laptop trzyma otwarte to, czego używasz: przeglądarkę z kartami, pocztę, wideorozmowę, Spotify i arkusz — wszystko naraz.

Przy 8 GB Windows wystartuje i będzie działać, ale od pierwszego dnia będzie ciasno, a z każdym rokiem ciaśniej. Ma to sens tylko w Chromebooku albo w bardzo prostej maszynie zapasowej. W Macu jest inaczej: 8 GB pamięci zunifikowanej w zupełności wystarcza do normalnego użytku (przeglądanie, biuro, wideo, wideorozmowy), bo macOS i układ wykorzystują ją o wiele lepiej niż Windows; 16 GB tylko wtedy, gdy chcesz na poważnie montować wideo albo obrabiać zdjęcia. 32 GB jest do montażu wideo, pracy w 3D, maszyn wirtualnych albo trzydziestu kart bez zastanawiania się.

I ważny szczegół przy zakupie: w dzisiejszych smukłych laptopach RAM jest wlutowany w płytę i nigdy nie da się go rozbudować. Tak zbudowane są MacBooki, maszyny ze Snapdragonem i wiele ultrabooków Intela. W ich przypadku RAM, który kupujesz, to RAM, który będziesz mieć przez najbliższe sześć lat — nie oszczędzaj więc równowartości jednej kolacji.

16 GB dla każdego, 32 GB jeśli montujesz wideo albo pracujesz w 3D. Przed zakupem sprawdź, czy RAM da się rozbudować: jeśli nie, wejdź o jeden szczebel wyżej.

Dysk

Tutaj nie ma już czego wybierać: każdy laptop ma dysk SSD. Stare dyski mechaniczne, powolne i głośne, zniknęły z nowych maszyn. Jeśli natkniesz się na taki, który wciąż go ma, to stary model schodzący z magazynu.

Wybierasz więc tylko ile miejsca:

  • 512 GB: wystarczy do pracy, nauki i przechowywania zdjęć.
  • 1 TB: wygodne. Obowiązkowe, jeśli grasz, bo jedna dzisiejsza gra pochłania od 80 do 150 GB.
  • 256 GB: zapełnia się błyskawicznie. Tylko jeśli pracujesz w chmurze i nic nie trzymasz lokalnie.

Prędkość nie ma większego znaczenia: każdy obecny dysk NVMe uruchamia Windowsa w kilka sekund i różnicy między jednym a drugim nie poczujesz. Warto natomiast sprawdzić, czy jest wolne złącze M.2 na drugi dysk w przyszłości: to najtańsza możliwa rozbudowa.

Ekran

Będziesz w niego patrzeć osiem godzin dziennie i to na nim najbardziej widać, czy producent oszczędzał. Cztery rzeczy:

  • Rozdzielczość: minimum 1920 x 1080, a lepiej 1920 x 1200. Ten nieco wyższy format (16:10) stał się standardem i przy pracy bardzo się go docenia, bo na ekranie mieści się więcej dokumentu. Jeśli widzisz 1366 x 768 — uciekaj: to matryca sprzed piętnastu lat.
  • Typ matrycy: IPS to bezpieczny wybór, z dobrymi kątami widzenia i poprawnym kolorem. OLED jest wyraźnie lepszy — prawdziwa czerń, żywe kolory, spektakularny kontrast — i przestał być luksusem: pojawia się w średniej półce, nie tylko w topowych modelach. Jego jedyna wada to możliwe delikatne wypalenie po latach wyświetlania tego samego paska zadań w tym samym miejscu. Matryce TN, z wypłowiałymi kolorami i fatalnymi kątami, zostały już tylko na samym dole.
  • Jasność: mierzona w nitach. 300 to minimum na normalny pokój; przy 400 lub więcej zobaczysz wszystko dobrze nawet z oknem za plecami. To parametr najczęściej obcinany w tanich laptopach i ten, którego później najbardziej żal.
  • Przekątna: 13 i 14 cali, jeśli nosisz go codziennie; 15 i 16, jeśli ma stać na biurku; 17 tylko jako zamiennik komputera stacjonarnego, którego nie ruszasz.

120 Hz sprawia, że przewijanie wygląda płynniej, a w graniu to niemal obowiązek; w laptopie biurowym to przyjemny luksus kosztem odrobiny baterii. Matowa powłoka eliminuje odbicia, błyszcząca daje żywsze kolory. A ekran dotykowy ma sens tylko w modelu 2 w 1: w zwykłym laptopie prawie nikt z niego ostatecznie nie korzysta.

Jeśli będziesz pracować na ekranie samego laptopa, wymagaj co najmniej IPS albo OLED, 1920 x 1200 i 300 nitów. Jeśli laptop ma stale wisieć na monitorze zewnętrznym, tutaj możesz zaoszczędzić.

Bateria, waga i ładowanie

Godziny obiecywane przez producenta nic nie znaczą: mierzy się je przy odtwarzaniu filmu z przyciemnionym ekranem. Uczciwa dana to pojemność w watogodzinach (Wh): poniżej 50 Wh jest ciasno, od 70 Wh w górę jest spokojnie.

Na rzeczywisty czas pracy bardziej niż bateria wpływa procesor. Snapdragon X i Apple M wytrzymują całe dni robocze bez gniazdka i prawie nigdy nie uruchamiają wentylatora. Laptop gamingowy jest na drugim biegunie: dwie–trzy godziny przy przeglądaniu internetu, ledwie godzina w grze — a w grze potrzebuje podłączonej ładowarki, żeby dać pełną moc.

Co do wagi: 1,2 – 1,5 kg to laptop, który nosisz codziennie i tego nie czujesz. Powyżej 2 kg zaczynasz się zastanawiać, a gamingowa maszyna o wadze 2,5 kg plus zasilacz 700 g po dwóch tygodniach zostaje w domu.

Sprawdź też, czy ładuje się przez USB-C. To znaczy, że ładowarka od telefonu albo dowolny przyzwoity powerbank wyciągną cię z opresji — ogromna wygoda.

Złącza

Wydaje się drobiazgiem, dopóki jednego nie zabraknie. Wygodne minimum na dziś:

  • Jedno USB-C do wszystkiego — ładowanie i obraz na monitor. Jeśli dodatkowo jest to Thunderbolt 4 lub 5, jednym kablem podłączysz monitor, klawiaturę, sieć i zasilanie naraz.
  • Para portów USB-A, tych klasycznych prostokątnych, do myszy i pendrive'ów.
  • HDMI, jeśli podłączasz cudze monitory albo telewizory; czytnik kart SD, jeśli fotografujesz; gniazdo słuchawkowe, którego część ultrasmukłych modeli już nie ma.
  • Wi-Fi 6E albo Wi-Fi 7 to obecny standard, choć odczujesz go tylko wtedy, gdy twój router też go obsługuje.

Bardzo smukłe ultrabooki mają zwykle dwa USB-C i niewiele poza tym. To nie jest poważna wada — tani adapter załatwia sprawę — ale lepiej wiedzieć wcześniej niż później.

Windows, macOS czy ChromeOS

To zdecydowanie decyzja, która najbardziej wpływa na to, jak się z laptopem żyje, i która najmniej ma wspólnego z liczbami ze specyfikacji.

Windows

To system 90 % laptopów, a jego wielką zaletą jest to, że wszystko działa: dowolny program, dowolna gra, dowolna drukarka i dowolna dziwna aplikacja z pracy. Laptopy z Windowsem są na każdym szczeblu cenowym, od najtańszego z półki po takie, które kosztują jak używany samochód — z klawiaturą z polskimi znakami, serwisem w każdym mieście i zaciekłą konkurencją między markami, która właśnie ciągnie ceny w dół. Nowe maszyny mają wszystkie Windowsa 11: Windows 10 od października 2025 nie dostaje już aktualizacji bezpieczeństwa.

macOS i MacBooki

Na papierze MacBook prawie nigdy nie wygrywa stosunkiem jakości do ceny: za tyle, ile kosztuje jeden, kupisz laptopa z Windowsem z większą ilością RAM-u, większym dyskiem i dedykowaną kartą graficzną, której Mac nie ma. A mimo to wiele osób, które o tym wiedzą, dalej kupuje Maki. Powody są prawdziwe, tylko nie widać ich w tabeli parametrów:

  • Układy Apple M pobierają bardzo mało energii. Przekłada się to na cały dzień na baterii, niemal całkowitą ciszę, bo wentylator prawie nigdy nie rusza, i tę samą wydajność w gniazdku i na baterii — mocny Windows po odłączeniu sam się przydusza, żeby oszczędzać.
  • Rzeczy, których się dotyka. Gładzik MacBooków wciąż nie ma rywala i sprawia, że nie tęsknisz za myszką; ekran jest dobry nawet w najtańszym modelu; obudowa nie trzeszczy; a po podniesieniu klapy urządzenie jest gotowe od razu, bez dziesięciu sekund niemrawego budzenia, jakie serwuje tyle Windowsów.
  • macOS jest prostszy i pozostaje czysty. Nie ma warstwy preinstalowanych programów, którą każda marka wpycha do swoich Windowsów, i w trzecim roku działa tak samo szybko.
  • Ekosystem. Jeśli masz iPhone'a, integracja — kopiujesz na telefonie, wklejasz na Macu, odpisujesz na wiadomości z laptopa, wszystko zsynchronizowane — wciąga bardziej, niż to brzmi.
  • Wytrzymują i dobrze się je odsprzedaje. Czteroletni MacBook wciąż jest sporo wart na rynku wtórnym, a tę część ceny odzyskujesz.

Wady, równie prawdziwe: dobranie RAM-u albo dysku przy zakupie kosztuje fortunę, a potem nie da się już niczego ruszyć; do grania się nie nadają, bo prawie żadna gra na PC nie wychodzi na Maca; są też programy zawodowe istniejące wyłącznie na Windowsie. Do tego próg wejścia jest wysoki: MacBook z niskiej półki nie istnieje, najtańszy kosztuje już tyle, co Windows ze średniej.

W skrócie: jeśli chcesz najwięcej sprzętu za swoje pieniądze, jeśli grasz albo potrzebujesz konkretnego programu — Windows. Jeśli cenisz ciszę, niską wagę i nieskończoną baterię i nie przeszkadza ci dopłata — Mac. I uwaga: Windows skopiował ten manewr — laptopy ze Snapdragonem X wypadają pod względem baterii i ciszy mniej więcej tak samo, tylko z Windowsem przed nosem.

ChromeOS

System Chromebooków. Tani, szybki, praktycznie nie do zaśmiecenia i idealny do nauki albo jako drugi laptop na kanapę, o ile wszystko, co robisz, mieści się w przeglądarce. Jeśli musisz instalować programy desktopowe, to nie dla ciebie.

Czego nie ma w specyfikacji

Dwa laptopy o identycznych parametrach mogą sprawiać zupełnie inne wrażenie. To tutaj widać, czy producent podszedł do sprawy poważnie:

  • Materiały: aluminium nie trzeszczy, klapa nie chwieje się, gdy poruszysz stół, a w dotyku to zupełnie co innego. Dobry plastik też się sprawdza; zły zdradza się przy pierwszym dotknięciu.
  • Klawiatura: jeśli dużo piszesz, liczy się tak samo jak procesor. Podświetlenie jest wygodne i przy okazji dobrym sygnałem: zwykle oznacza, że to nie jest model z wyprzedażowej półki.
  • Gładzik: duży, szklany i precyzyjny oszczędzi ci noszenia myszki. Kiepski zmusi cię do niej na stałe.
  • Kamerka: dziś normą jest 1080p, a pozostałe kamerki 720p wyglądają źle na wideorozmowach. Wiele modeli ma już odblokowanie twarzą albo odciskiem palca, co docenia się codziennie.
  • Głośniki: jeśli grają do góry, obok klawiatury, słychać je znacznie lepiej niż schowane od spodu.
  • Hałas: nowoczesne ultrabooki ledwie uruchamiają wentylator; laptopy gamingowe pod obciążeniem brzmią za to jak suszarka.

A ta cała sztuczna inteligencja?

Zobaczysz laptopy reklamowane jako „AI PC” albo „Copilot+”, z układem NPU i liczbą TOPS. NPU to mały układ przeznaczony do zadań sztucznej inteligencji wykonywanych wewnątrz laptopa: rozmycie tła na wideorozmowach, napisy na żywo, kilka filtrów do zdjęć i funkcje Copilota w Windowsie.

Praktyczna prawda w 2026 roku: fajnie to mieć i nie warto za to dopłacać. To, z czego dziś korzysta większość ludzi — ChatGPT, Copilot w przeglądarce, asystenci w sieci — działa w internecie, a nie na twoim laptopie, i na maszynie bez NPU sprawuje się tak samo. Poza tym każdy nowy procesor ma go już w standardzie: nie trzeba go szukać.

Mając do wyboru dwa laptopy w tej samej cenie, weź ten z lepszym ekranem albo większą ilością RAM-u, a nie ten chwalący się większą liczbą TOPS.

Najczęstsze błędy

  • Kupowanie 8 GB RAM-u dla oszczędności. To żal numer jeden, a w wielu laptopach nie da się tego już naprawić, bo pamięć jest wlutowana.
  • Patrzenie wyłącznie na procesor. i7 z 8 GB i słabym ekranem działa gorzej — i sprawia znacznie gorsze wrażenie — niż Ryzen 5 z 16 GB i matrycą IPS.
  • Kupowanie laptopa gamingowego do pracy. Podwójna waga, słyszalne wentylatory, bateria, która nie dociągnie do obiadu, i nigdzie go ze sobą nie weźmiesz.
  • Wiara w dużą cyfrę w nazwie. i7 z 2020 roku przegrywa z dzisiejszym Core Ultra 5.
  • Wybór według marki. Każda ma dobre serie i serie wyprzedażowe. Wybiera się model, a nie logo.
  • Zapominanie o ekranie i klawiaturze. To dwie rzeczy, których dotykasz bez przerwy, i dwie, których później nie da się wymienić.

Jak wybrać i nie zwariować

Po tym wszystkim wiesz już, czego wymagać. Problem w tym, że modeli są dziesiątki tysięcy, a porównywanie specyfikacji ręcznie jest niewykonalne — dlatego każdy laptop w Kelaptop ma dwie liczby, które streszczają tę pracę:

  • Ocena jakości do ceny, od 0 do 10. Porównuje to, co laptop oferuje, z tym, ile dziś kosztuje, względem wszystkich laptopów tego samego typu obecnie w sprzedaży. Przeliczana jest codziennie, bo spadająca cena sama podnosi ocenę.
  • Moc, od 0 do 100. Mówi, ile to sprzętu w wartościach bezwzględnych, bez patrzenia na cenę.

Trzeba czytać obie razem. Dziesiątka nie oznacza „najlepszy laptop”, tylko „najwięcej za te pieniądze”: prosta i tania maszyna może dostać 10, będąc najlepszym zakupem w swojej cenie. Moc obok mówi, czy to na dodatek wystarczająco dużo sprzętu do tego, co chcesz robić. Jak dokładnie liczymy tę ocenę, wyjaśniamy na stronie Ocena Kelaptop Jakość-Cena.

Plan: wpisz maksymalny budżet w filtr ceny, wybierz odpowiedni typ, dodaj to, co tu ustaliłeś — 16 GB RAM-u, 512 GB albo 1 TB dysku, ekran od 1920 x 1200 w górę — i posortuj według jakości do ceny. Pierwsze wyniki to twoi kandydaci.

Szybkie pytania

Ile RAM-u potrzebuję?

16 GB do każdego normalnego zastosowania. 8 GB jest w Windows ciasne od pierwszego dnia, a w wielu laptopach nie da się już tego rozbudować, bo pamięć jest wlutowana; w MacBooku natomiast 8 GB pamięci zunifikowanej wystarcza do normalnego użytku. 32 GB tylko wtedy, gdy montujesz wideo, pracujesz w 3D albo używasz maszyn wirtualnych.

Ile powinienem wydać?

Między 600 a 800 € znajdziesz solidne laptopy do nauki i pracy. Poniżej 500 € prawie zawsze czegoś brakuje, najczęściej RAM-u i ekranu. Do grania realistyczny punkt wyjścia to około 1450 €.

Lepszy Intel czy AMD?

Żaden nie wygrywa z zasady. Porównuj konkretne modele, a nie marki: generacja liczy się bardziej niż producent, a procesor sprzed czterech lat przegrywa z dzisiejszym ze średniej półki.

Czy MacBook się opłaca?

Jeśli cenisz baterię na cały dzień, ciszę, dobrą klawiaturę i gładzik oraz sprzęt, który za cztery lata wciąż będzie chodził żwawo — tak. Jeśli szukasz najwięcej wydajności za swoje pieniądze, grasz albo potrzebujesz programu istniejącego tylko na Windowsie — nie.

Czy laptop gamingowy nadaje się do pracy?

Działa, i to z zapasem, ale waży dwa razy tyle, słychać go pod obciążeniem, a bateria starcza na krótko. Jeśli nie zamierzasz grać, za te same pieniądze kupisz laptopa do ogólnego zastosowania znacznie lepszego pod każdym innym względem.

Ile lat wytrzymuje laptop?

Z 16 GB RAM-u i dyskiem SSD od pięciu do siedmiu lat normalnego użytkowania. Pierwsza wysiada bateria: po trzech–czterech latach starcza wyraźnie krócej, choć da się ją wymienić.

Czy potrzebuję ekranu dotykowego?

Tylko jeśli kupujesz model 2 w 1 i zamierzasz pisać odręcznie albo rysować. W zwykłym laptopie prawie nikt z niego nie korzysta, a podnosi cenę i nieco skraca czas pracy na baterii.